Joannici vs. Chojna – krótka historia konfliktu

Author:

Ten skromny budynek na zdjęciu powyżej to kaplica Templariuszy, a później Joannitów w ich komandorii w Rurce w zachodniopomorskim. Historia tego obiektu jest dość skomplikowana i momentami burzliwa. W drugiej połowie XIV wieku Joannici opuścili Rurkę i przenieśli się do zamku w Swobnicy. A stało się tak za sprawą pewnego napadu i konfliktu o podłożu politycznym. W 1373 roku mieszczanie z Chojny wraz z rycerzami z Nowej Marchii napadli na komandorię w Rurce, ograbili ją, kaplicę zbezcześcili, a komandora uwięzili. Interesujące jest to, że Chojna leżała w Nowej Marchii, a Rurka na Pomorzu. Żeby zrozumieć jak do doszło do napadu na komandorię położoną w innym państwie, trzeba się cofnąć w czasie.

Kaplica Joannitów w Rurce
Kaplica Joannitów w Rurce

Zaczęło się w 1234 roku, kiedy to książę szczeciński Barnim I nadał Templariuszom ziemię Bańską. Templariusze dość szybko zbudowali obronny dwór i folwark w Rurce w zakolu rzeki Rurzycy, na trudno dostępnym terenie otoczonym bagnami. Dostęp do dworu był możliwy tylko po grobli. Zamku raczej nie było, na tych terenach Templariusze raczej zamków nie budowali. Kolejny książę szczeciński, Bogusław IV był skonfliktowany z Templariuszami, których wspierali margrabiowie brandenburscy, którzy w 1282 roku nadali im patronat nad kościołem Mariackim w pobliskiej Chojnie. Konflikt narastał, książę Bogusław wyrzucił Templariuszy z Rurki, legat papieski nałożył na niego klątwę, a Templariusze wrócili do Rurki. To tyle w skrócie o Templariuszach, reszta to historia związana z Joannitami

Kaplica św. Gertrudy - Chojna
Kaplica św. Gertrudy – Chojna

Po likwidacji zakonu Templariuszy majątek przynależny do komandorii w Rurce przejęli Joannici, ale dopiero w 1329 roku. Margrabiowie brandenburscy, utrzymali patronat zakonników nad kościołem w Chojnie i nadawali pomorskim Joannitom różne przywileje. W 1373 roku Luksemburczycy włączyli Brandenburgię do swojego państwa i odsunęli Wittelsbachów od władzy. Joannici brandenburscy na czele z komturem Chwarszczan i Łagowa Henrykiem Wedlem oraz znaczna część rycerstwa Nowej Marchii współpracowała z Wittelsbachami, Joannici pomorscy z Rurki byli zwolennikami Luksemburgów i nie dawali się przeciągnąć na stronę Wittelsbachów. I to jest prawdopodobnie źródło konfliktu. Land-wójt Nowej Marchii Hasso von Wedel-Uchtenhagen (kolejny Wedel w tej historii) zebrał swoje wojska, mieszczan z Chojny i chłopów z Barnkowa (wieś obecnie w granicach Chojny) i szybko zdobył komandorie w Rurce. Napastnicy splądrowali zabudowania komandorii, zbezcześcili kaplice, zabrali bydło i uprowadzili komtura Wilhelma von Holstena.

Baszta Prochowa (więzienna) w Chojnie
Baszta Prochowa (więzienna) w Chojnie

Komtur joannicki Holsten został uwięziony na krótko w zamku Stolzenburg koło Morynia, później w Baszcie Prochowej w Chojnie. Zanim został uwolniony Holsten zobowiązał się pod przysięgą zawrzeć ugodę z Chojną i Wedlami albo wrócić do lochu. I rzeczywiście stawił się w Chojnie i został ponownie uwięziony. Przenoszono go z miejsca na miejsce, aż trafił pod sąd do Frankfurtu nad Odrą. Holsten przysiągł, że nie będzie dochodzić sprawiedliwości, co więcej wypłaci Chojnie 2000 grzywien, więc dla realizacji tego zobowiązania wysłano go z powrotem do Chojny. Holsten ani myślał płacić i uciekł do Awinionu do papieża, który rzucił klątwę na sprawców napadu. Sprawa stała się znana w całej ówczesnej Europie. Nawet cesarz Karol IV Luksemburski włączył się w rozwiązywanie konfliktu. Powołał sąd rozjemczy składający się po połowie ze zwolenników obu stron, który do niczego nie doszedł. Dopiero w 1376 roku doprowadzenie do ugody zlecono biskupowi Havelbergu, który wywiązał się ze swojego zadania. Krzywdy i straty Joannitów miały zostać wyrównane, a komtur miał wyjednać u papieża zdjęcie klątwy. Sprawa została załagodzono, Joannici brandenburscy zaczęli współpracę z Luksemburgami, podobnie rycerstwo i nikt już nie wspominał Wittelsbachów. Interesujące jest to, że patronat pomorskich Joannitów z Rurki nad kościołem w nowomarchijskiej Chojnie został utrzymany.

Mury obronne Chojny
Mury obronne Chojny

Bliskie sąsiedztwo Chojny niezbyt odpowiadało Joannitom rureckim, którzy wyjednali u księcia szczecińskiego zgodę na budowę zamku w Swobnicy, który powstał po 1377 roku. Był to dość duży zamek zbudowany nad jeziorem, które zasilało fosę. W tym zamku, zakonnicy czuli się znacznie bezpieczniej, chociaż konflikty z okolicznymi miastami nie skończyły się. Niedługo po wybudowaniu zamku w Swobnicy mieszczanie z Bań zabili herrenmeistera (baliwa) zakonu Detleva von Wallmoden. Przyczyną zabójstwa były prawdopodobnie zbyt wysokie podatki narzucane przez Joannitów, którzy ziemię Bańską dostali po Templariuszach. Zabójstwo skończyło się karami pieniężnymi i nakazem postawienia krzyża pokutnego, ale Joannici o zbrodni nie zapomnieli i gnębili Banie jak tylko mogli.

Zamek Joannitów w Swobnicy
Zamek Joannitów w Swobnicy

A co stało się z Rurką? Po przeniesieniu komandorii do Swobnicy, w Rurce funkcjonował folwark, który wydzierżawiono pod koniec XV wieku. W 1648 roku Margrabiowie Brandenburscy przejęli rurecki majątek, a kościół zamieniono w spichlerz. Kolejni dzierżawcy w XVIII wieku obok folwarku wybudowali dwór, a w kaplicy w XIX wieku urządzono gorzelnię. Po II wojnie światowej był tam PGR, obecnie jest to własność prywatna, kaplica templariuszy i Joannitów również. Z XIII wiecznego obronnego folwarku Templariuszy i Joannitów została tylko częściowo odrestaurowana kaplica. Znacznie lepiej czas obszedł się z zamkiem w Swobnicy, a jego zniszczenia powstały głównie po II wojnie światowej.

Kaplica Templariuszy i Joannitów w Rurce
Kaplica Templariuszy i Joannitów w Rurce