Jaz klapowy na Noteci – Rasputica

Rasputica

Co wspólnego ma dzisiejsza wojną na Ukrainie z atakiem Niemców na Związek Sowiecki w 1941 roku? Jest jeden ciekawy wspólny element – Rasputica. Kto nie chce czytać – film jest na końcu artykułu.

Obserwując działania wojenne na Ukrainie widzimy długie rosyjskie kolumny wojskowe stojące na drogach, bądź poruszające się bardzo wolno. W większości jest to zaopatrzenie, czyli głównie paliwo i amunicja dla atakujących wojsk. Zaopatrzenie nie dociera na czas i w wystarczającej ilości, bo samochody poruszają się pod utwardzonych drogach. I to jest klucz do logistycznej porażki armii rosyjskiej, przy najmniej dotychczas. Dlaczego Rosjanie poruszają się prawie wyłącznie po utwardzonych drogach? I tu dochodzimy do sedna sprawy, które ma swoją nazwę: „Rasputica”.

Kolumna wojsk rosyjskich na Ukrainie 2022r.
Kolumna wojsk rosyjskich na Ukrainie 2022r.

Rasputica to rosyjski termin odnoszący się do specyficznych warunków drogowych jesienią i na wiosnę na terenie Ukrainy, Rosji i Białorusi. Gruntowe drogi są wówczas nieprzejezdne, ponieważ woda powierzchniowa jest zatrzymywana przez głębiej położone warstwy gliniaste. Na wiosnę jest jeszcze gorzej, bo głębsze warstwy są zamrożone. Teren jest nizinny, więc nadmiar wody nie może szybko odpłynąć. To właśnie Rasputica była powodem spowolnienia niemieckiego ataku na Związek Sowiecki w 1941 roku i problemów z cieżkim sprzętem przez całą wojnę.

Teraz jest 80 lat po tamtej wojnie, wiele dróg zostało utwardzonych, więc ruch może się na nich odbywać bez przeszkód. Ale to teoria, bo w praktyce widzimy jeden wielki korek czekający na zniszczenie. Dlaczego więc Rosjanie nie zjadą z dróg? Z dwóch powodów: pierwszy to taki, że Rasputica dotyczy całego obszaru, nie tylko dróg. Drugi powód to taki, że Rasputica na Ukrainie właśnie się zaczęła. Co się dzieje ze sprzętem rosyjskim, który zjechał z drogi możemy zobaczyć na filmach i zdjęciach z terenu walk. Ciężkie samochody, wyrzutnie rakiet, ciągniki grzęzną w błocie i wystawiają się na ostrzał. Czołgi i wozy gąsienicowe może dałby sobie radę, ale zużycie paliwa w takim terenie jest wielokrotnie wyższe niż na utwardzonej drodze. Gdy paliwo się skończy gdzieś w polu, żadna cysterna do nich nie dojedzie.

Rosjanie wiedzieli o tym, jak groźna jest Rasputica, ale spodziewali się szybkich i łatwych postępów i nie przygotowali się należycie na takie trudności. Logistyka zawodzi, a do krok w stronę przegranej.

Czy Rasputicę można wywołać sztucznie w inny sposób, na terenach, które nie mają naturalnych predyspozycji? Oczywiście, że tak. Niemcy na przykład wiedzieli o tym na wiele lat przed drugą wojną światową. Co więcej, budując umocnienia przewidywali takie niespodzianki dla przeciwnika. Co im było potrzebne? Dużo wody, którą trzeba było najpierw zgromadzić, a potem, w odpowiednim momencie zalać teren.

Jaz klapowy na Noteci

W trakcie projektowania i budowy umocnień Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego i Wału Pomorskiego Niemcy bardzo chętnie wykorzystywali warunki terenowe. Wykorzystując jeziora i rzeki, a nawet strumienie przewidywali utworzenie terenów zalewowych. Poprzez odpowiednie rozmieszczenie jazów i sterowanie przepływem wody w odpowiednim momencie zalewano teren wzdłuż kanału lub strumienia o szerokości kilkudziesięciu metrów. Pod wodą ukryte były przeszkody dla żołnierzy i środków przeprawowych. Zalany teren stawał się grząski i nawet po spuszczeniu wody stanowił przeszkodę dla sprzętu bojowego. Ten sposób sprawdzał się nawet w zimie, bo woda zalewowa rozmrażała górną warstwę ziemi, a niezamarznięta część poniżej stanowiła barierę dla wody.

Jaz taktyczny na Pilawie na Wale Pomorskim
Jaz taktyczny na Pilawie na Wale Pomorskim, po lewej widoczne kanały do spustu wody

Były dwie metody zalewania terenów. Pierwsza z nich polegała na wykorzystaniu jeziora jako rezerwuaru wody. Jeśli z jeziora wypływał rzeczka lub strumień, to blisko jeziora budowano jaz, który utrzymywał poziom wody w jeziorze, a ciek wodny zasilany był wodą wg normalnych, pokojowych potrzeb. Na cieku wodnym co kilkaset metrów budowano piętrzące jazy, aż do ujścia cieku do większej rzeki lub jeziora, z możliwością obejścia zapory. Zalewanie terenu polegało na tym, że otwierano pierwszy jaz i zamykano ostatni jaz, a w miarę zalewania terenów zamykano kolejne jazy w górę nurtu. Ten sposób wykorzystano na południowym odcinku MRU, gdzie tereny zalewano wodą z jeziora Niesłysz poprzez jaz w Ołoboku osłonięty schronem odporności A, tzw. „wodny zamek”. Ostatni jaz był pod mostem w Bródkach niedaleko ujścia do Odry. Niemcy obliczyli, że do zalania terenów mających stanowić przeszkody potrzeba ok. 300 tysięcy metrów sześciennych wody, której dostarczało jezioro Niesłysz. Przy przepływie ok. 2 metrów sześciennych na sekundę zalewanie trwałoby 2 dni.

Druga metoda to wykorzystanie rzeki o odpowiednim przepływie. Wtedy wystarczyło zbudować jaz klapowy, który w odpowiednim momencie piętrzył wodę w rzece i zalewał wybrany teren. Tę metodę zastosowano na wale Pomorskim budując jaz klapowy na Noteci niedaleko Drezdenka. Noteć w tym miejscu niesie ponad 70 metrów sześciennych wody na sekundę, a ta ilość wody jest w stanie szybko zalać tereny na wschód od Drezdenka, a więc z kierunku spodziewanego ataku. Teren ten jest nisko położony i doskonale się do tego nadaje. Podwaliny do takiego rozwiązania to przekop nowego koryta Noteci, ok. 2 kilometry na północ i oddzielenie jej wałem od południa. Ochraniało to Drezdenko przed powodziami, które nękały miasto regularnie.

Jaz klapowy na Noteci

Zwróćmy uwagę na warunki terenowe. Wzdłuż Noteci zbudowano wał, a teren zalewowy przecięty jest wysokim nasypem kolejowym. Przegrodzenie Noteci w tym miejscu umożliwiało zalanie dużego terenu w dość szybkim tempie. W czasie pokoju jaz był również przydatny, bo można było regulować poziom wody w Noteci, by nie zaleć terenów na wysokości miasta. W 1932 roku rozpoczęto w tym miejscu budowę jazu klapowego. W cały zamysł wkomponowano linie kolejową ze Starych Bielic do Drezdenka zbudowana na wysokim nasypie, budowaną w tym samym czasie.

Wiadukt kolejowy na Noteci w Drezdenku
Wiadukt kolejowy na Noteci w Drezdenku, dalej widać jaz klapowy

Był to chyba największy jaz klapowy o przeznaczeniu militarnym, bo należało przegrodzić nie tylko koryto rzeki, ale również teren przy rzece. Łączna długość przegrody to ok. 200 metrów. Z uwagi na długość jaz podzielono na 5 segmentów. Najdłuższy i najbardziej masywny segment o długości 50 metrów przegradzał koryto rzeki. Pozostałe segmenty jazu uzupełniały przegrodę, po dwa segmenty po każdej stronie rzeki. Prawdopodobnie najkrótsze segmenty służyły do bieżącej regulacji poziomu i do odciążenia głównego segmentu jazu przed opuszczeniem klap. Zapewne nie było to możliwe pod naporem słupa wody, a spiętrzenie przewidywano do 3 metrów. Umożliwiało to piętrzenie wody aż do ujścia Drawy do Noteci koło Krzyża.

Jaz na Noteci zbudowano za wiaduktem kolejowym, patrząc z biegiem rzeki. Jeśli popatrzymy na usytuowanie jazu to zauważymy, że była konieczność przegrodzenia przesmyku między wałem przeciwpowodziowym a nasypem kolejowym i do tego służył jeden z mniejszych segmentów jazu. Był on zbudowany już za wałem, który rzecz jasna nie wymagał w tym miejscu przegradzania. Tym samym ten segment jazu nie był połczony z pozostałymi żadną budowlą betonową. Obok jest jeszcze jeden krótki segment, ale była to tylko ręcznie ustawiana zastawka na kanale odwadniającym biegnącym wzdłuż wału.

Budowa dodatkowego segmentu jazu w tym miejscu jest zastanawiająca. Przecież wystarczyło połączyć wał z nasypem kolejowym i po problemie. Być może chodziło o to, żeby w razie potrzeby przepuścić część spiętrzonej wody na drugą stronę nasypu kolejowego i zalać bezpośrednio przedpola Drezdenka. Być może nie dałoby to zbyt dużego efektu, ale wystarczyło, że przez pewien czas grunt byłby grząski, a to spowalnia potencjalny atak przeciwnika.

Jaz pomocniczy w koronie wału (Drezdenko)
Jaz pomocniczy w koronie wału (Drezdenko)

Wcześniej oczywiście trzeba umożliwić przedostanie się spiętrzonych wód Noteci za wał przeciwpowodziowy. Przecież tereny zalewowe odgrodzone od rzeki wysokim wałem przeciwpowodziowym, nawet 4 metry nad lustrem wody. Otóż do przepuszczenia wody przez wał przeciwpowodziowy w jego świetle zbudowano trzy dodatkowe jazy. Dwa są w odległości 600 metrów i 1200 metrów od głównego jazu klapowego w górę rzeki. Trzeci jaz był na wysokości starych Bielic i mógł wprowadzić wodę bezpośrednio do koryta Starej Noteci, co mogło przyspieszyć zalewanie terenu na południe od szosy ze Starych Bielic do Drezdenka. Ta szosa to kolejna przeszkoda dla spiętrzonej wody. Żeby zalać tereny na południe od szosy trzeba przepuścić wodę górą, albo poprzez liczne przepusty. Nie wiemy jaki był plan Niemców, nie znamy stanu wody na Noteci w tamtym czasie i nie wiemy jak wysoko biegła droga. Wiemy natomiast, że planowano zalewanie terenu na południe od szosy.

A skąd to wiemy? Wystarczy popatrzeć na przejście szosy pod wiaduktem kolejowym, w którym pozostawiono miejsce na umieszczenie przegród. Przegrody te zamierzano podeprzeć z drugiej strony za pomocą ziemi, żwiru lub podobnych materiałów. Przegrody uniemożliwiały przelanie się wody bez kontroli na drugą stroną nasypu w kierunku Drezdenka. Podobna, znacznie mniejsza przegroda mogła być ustawiona na przepuście rowu przez nasyp na południe od szosy. Widać dbałość Niemców o szczegóły.

Miejsce mocowania przegród w poprzek drogi pod wiaduktem
Miejsce mocowania przegród w poprzek drogi pod wiaduktem

Na południowym brzegu można zobaczyć jak zbudowane były klapy, które w położeniu spoczynkowym leżały w tzw. kanale klapowym. Prawdopodobnie podobny sposób zastosowano w nurcie rzeki, dzięki czemu możliwa była żegluga na rzece. Wprawdzie niektóre źródła wspominają o śluzie, która umożliwiała by żeglugę przy podniesionych klapach, ale nawet po wysadzeniu zostałyby po niej jakieś ślady, a tych nie ma. Widać ślady po bocznym kanale, ale jest za krótki na śluzę. Służył raczej do regulacji przepływu wody przy zamkniętych klapach. W tym właśnie miejscu zamontowano dodatkowy segment klap.

Pozostałości klap w bocznym segmencie jazu
Pozostałości klap w bocznym segmencie jazu
Ślady poruszania się klap jazu w Drezdenku
Ślady poruszania się klap w pomocniczym segmencie
Kanał klapowy pomocniczego segmentu jazu
Kanał klapowy pomocniczego segmentu jazu
Schrony mechanizmów klap
Schrony mechanizmów klap
Jaz od strony lasu, na pierwszym planie wysadzony schron siłowni
Jaz od strony lasu, na pierwszym planie wysadzony schron siłowni

Mechanizmy sterowania klapami umieszczono w schronach o odporności A. To bardzo grube mury i stropy, dlatego pewnie zrezygnowano z wysadzania ich. Schrony obsługi i schrony bojowe miały niższą odporność, dlatego nie oparły się zniszczeniom.

Wspominałem już o Starej Noteci, która przepływa przez starą część Drezdenka, tuż obok twierdzy. Jest to stare Koryto rzeki Noteć, łączące sie z głównym nurtem Noteci w dół od Drezdenka. Wody Starej Noteci zasilone są rzeką Miałą na wysokości Kosina i od tego momentu jest to już spora rzeka. Woda spiętrzona przez jaz klapowy mogła się dostać do Starej Noteci w wielu miejscach, począwszy od trzeciego jazu pomocniczego na wale przeciwpowodziowym w Starych Bielicach. Hipotetycznie woda z zalanych terenów mogła spływać Starą Notecią i osłabiać oczekiwane efekty. W tym samym okresie co jaz klapowy na Noteci, zbudowano również jaz/zaporę na Starej Noteci pod mostem kolejowym na linii Stare Bielice – Skwierzyna, budowanej zresztą w tym samym czasie.

Jaz na Starej Noteci w Drezdenku
Jaz na Starej Noteci w Drezdenku

Jaz ten znajduje się na granicy miasta, a jego zamknięcie mogło przyspieszyć zalanie terenów na wschód od nasypu kolejowego. Czy tak mogło być? Czy Niemcy przewidywali taki rozwój wypadków? Tego nie wiemy. W każdym razie mapy zagrożenia powodziowego wykonane przez Wody Polskie wyraźnie pokazują, że taki scenariusz jest możliwy.

Link do filmu na YouTube

I na koniec ciekawostka. Zapora przeciwpancerna koło mostu w Starych Bielicach budowana w ramach umocnień Wału Pomorskiego. Ponoć jedyna zachowana w Polsce.

Zapora przeciwpancerna na drodze Stare Bielice - Drezdenko
Zapora przeciwpancerna na drodze Stare Bielice – Drezdenko