Grupa Warowna Ludendorff
Lisia Góra – Grupa Warowna Ludendorff
Położenie i naturalne warunki obronne
Lisia Góra to wzgórze położone na południowy zachód od Skwierzyny, w charakterystycznym zakolu rzeki Obry. Rzeka otacza wzgórze z trzech stron, tworząc naturalną przeszkodę terenową, a samo wzniesienie góruje nad doliną Obry o około 22 metry. Zapewniało to bardzo dobry wgląd w okoliczny teren.
Miało to duże znaczenie z militarnego punktu widzenia. Wzgórze było trudne do zaatakowania od strony rzeki, a jego wysokość pozwalała obserwować przedpole i kontrolować ważne kierunki. Niemieccy wojskowi dostrzegli te walory i na przełomie 1935 i 1936 roku rozpoczęli tu budowę rozbudowanego zespołu podziemnych i naziemnych obiektów fortecznych, określanego jako Grupa Warowna Ludendorff (Werkgruppe Ludendorff).
Miejsce w systemie Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego
Fortyfikacje Lisiej Góry należały do niemieckiego systemu umocnień budowanych na wschodniej granicy III Rzeszy. Pierwsze obiekty w tym rejonie powstały w ramach Linii Niesłysz–Obra, której budowę rozpoczęto w połowie lat 30. XX wieku. Był to pierwszy etap rozwoju systemu fortyfikacyjnego, który następnie rozbudowano i włączono do większego założenia określanego jako Front Umocniony Łuku Odry–Warty, obecnie znanego przede wszystkim jako Międzyrzecki Rejon Umocniony (MRU).
Lisia Góra znajduje się w północnej części MRU i stanowi jeden z ciekawszych przykładów wykorzystania naturalnych warunków terenowych w projektowaniu fortyfikacji. Rzeka Obra, strome zbocza i wyniesienie terenu zostały uzupełnione betonowymi schronami, stanowiskami bojowymi oraz podziemnymi korytarzami.
Ciekawostka: fortyfikacje Lisiej Góry mają charakterystyczny dla okresu rozbudowy MRU układ, w którym połączono różne typy schronów i rozwiązań fortecznych. Niektóre z nich miały charakter doświadczalny, a zastosowane rozwiązania stały się podstawą późniejszych konstrukcji.

Czego broniła Grupa Warowna Ludendorff
Dziś może wydawać się nieoczywiste, jakie zadanie miała pełnić Grupa Warowna Ludendorff. Nie była ona przeznaczona do bezpośredniej kontroli głównych dróg prowadzących przez ten obszar. Droga ze Skwierzyny w kierunku Kostrzyna przebiegała około 1,5 kilometra od grupy, a bezpośrednią osłonę tego kierunku zapewniały inne obiekty MRU.
Podobnie droga ze Skwierzyny do Starego Dworku znajdowała się zbyt daleko, aby mogła być skutecznie kontrolowana przez wszystkie stanowiska ogniowe grupy. Z tego powodu w trakcie rozbudowy zmieniano pierwotne założenia, rezygnując między innymi z części planowanych stanowisk artyleryjskich.
Wraz z rozwojem systemu główne umocnienia w rejonie Lisiej Góry przesunięto około 500 metrów na zachód, na pasmo wzgórz ciągnące się z północy na południe. Powstały tam kolejne PanzerWerki, których zadaniem było skuteczniejsze panowanie nad przedpolem.
Znaczenie samej Grupy Warownej Ludendorff było więc bardziej ograniczone. Jej zadaniem było przede wszystkim osłanianie określonego odcinka głównej linii obrony oraz współdziałanie z pozostałymi elementami systemu, a nie samodzielna obrona całego rejonu.
Taki sposób rozmieszczenia fortyfikacji miał jednak swoją słabość. W przypadku przełamania linii obronnej przeciwnik mógł przedostać się na tyły grupy i odciąć ją od pozostałych umocnień. GW Ludendorff, wysunięta przed główną linię obrony, była szczególnie narażona na taki manewr.
W styczniu 1945 roku scenariusz ten częściowo się ziścił. Wojska radzieckie przełamały niemiecką obronę, ominęły część umocnień i znalazły się na ich tyłach. W efekcie wysunięte obiekty MRU znalazły się w sytuacji, w której ich możliwości prowadzenia zorganizowanej obrony były znacznie ograniczone.
Co ciekawe, mimo że z rejonu GW Ludendorff można było obserwować pobliską przeprawę przez Obrę, znajdujące się tutaj schrony nie były przystosowane do skutecznego ostrzeliwania samego mostu. Pokazuje to, że nie należy traktować grupy warownej jako samodzielnej twierdzy, której zadaniem było bronienie wszystkiego, co znajdowało się w jej pobliżu. Była ona elementem większego systemu, którego poszczególne części miały wzajemnie się uzupełniać.

Schrony Grupy Warownej Ludendorff
W ostatecznej formie Grupa Warowna Ludendorff obejmowała sześć głównych obiektów fortecznych typu PanzerWerk oraz schrony detaszowane. Najważniejszymi elementami kompleksu były PanzerWerki 864 i 865.
PanzerWerk 865 wraz ze schronami 866 i 867
PzW 865, zbudowany w latach 1935–1936, należał do najstarszych obiektów tej części systemu. W jego górnej, bojowej kondygnacji znajdowała się sześciostrzelnicowa kopuła dla dwóch karabinów maszynowych oraz stanowiska karabinów maszynowych zabezpieczające wejście. Schron był połączony z podziemnym systemem komunikacyjnym prowadzącym do pomieszczeń załogi i zaplecza technicznego.
Schron 866 zbudowano niżej, na zboczu wzgórza. Stanowiska PzW 865, znajdujące się wyżej, nie zapewniały odpowiedniej obserwacji i ochrony od strony Obry, dlatego właśnie PzW 866 i 867 uzupełniały obronę tej części grupy.
PzW 866 był jednokondygnacyjnym schronem uzbrojonym między innymi w karabin maszynowy w trzystrzelnicowej półkopule oraz armatę przeciwpancerną kalibru 37 mm umieszczoną w kazamacie pancernej. Jego zadaniem było między innymi prowadzenie ognia w kierunku przedpola oraz zabezpieczenie podejścia do przeprawy na Obrze.
Ciekawostka: schron posiadał własne ujęcie wody. Łącząca go z PzW 865 poterna została wykonana z zastosowaniem prefabrykowanych elementów. Było to jedno z ciekawszych rozwiązań konstrukcyjnych zastosowanych w tym rejonie. Obecnie poterna jest niedostępna, ponieważ została wysadzona.
Schron detaszowany 867 był niewielkim obiektem wyposażonym w trzystrzelnicową kopułę dla karabinu maszynowego oraz stanowisko ogniowe połączone z podziemnym systemem komunikacyjnym. Posiadał również dwa wejścia lub szyby komunikacyjne umieszczone jedno nad drugim, z których dolne prowadziło do poterny łączącej schron z PzW 865.
Kopuła schronu została uszkodzona podczas walk w styczniu 1945 roku. Według relacji i zachowanych śladów została ostrzelana przez radziecki czołg T-34. W wyniku ostrzału doszło do zniszczenia stanowiska i śmierci członków załogi.
PanzerWerk 864 wraz ze schronami 863 i 868
PzW 864 zbudowano w latach 1937–1938, już w okresie rozbudowy systemu MRU. Był to jednokondygnacyjny schron bojowy wyposażony w dwa wejścia zabezpieczone stanowiskami karabinów maszynowych. Za wejściami znajdowały się śluzy gazowe, a dalej pomieszczenia bojowe, techniczne i socjalne.
Uzbrojenie obejmowało między innymi motorowy miotacz min M19, nazywany również granatnikiem fortecznym, miotacz ognia oraz karabiny maszynowe. Obiekt posiadał także kopułę obserwacyjną dla piechoty.
Na zboczu wzgórza można zobaczyć pozostałości kopuły dla granatnika M19. Po wojnie element ten został uszkodzony lub wysadzony, a jego fragmenty do dziś znajdują się w pobliżu schronu.
Schron detaszowany 863 był znacznie bardziej rozbudowany i posiadał kilka poziomów. Wyposażono go w kopułę dla karabinu maszynowego oraz stanowiska zabezpieczające wejście i komunikację z głównym systemem podziemnym. Posiadał również połączenie z poterną prowadzącą do dalszych części grupy.
Schron 868 pełnił funkcję pomocniczą. Znajdowały się w nim między innymi stanowisko obserwacyjne oraz pomieszczenia związane z kierowaniem ogniem. Jego konstrukcja wskazuje na możliwość wykorzystania go do współpracy z planowanymi stanowiskami artyleryjskimi.
Schron dla armaty przeciwpancernej
W obrębie grupy, po drugiej stronie Obry, znajdował się również niewielki, niezależny schron dla czeskiej armaty przeciwpancernej kalibru 47 mm. Obiekt powstał w 1944 roku i należał do późniejszych, improwizowanych elementów systemu obronnego.
Było to rozwiązanie wyjątkowe na tle głównych PanzerWerków MRU. Armata mogła prowadzić ogień bezpośrednio z wnętrza schronu, podczas gdy w wielu innych przypadkach tego typu działa musiały być ustawiane na stanowisku polowym.
Pod koniec wojny wartość bojowa takiej broni była jednak ograniczona. Kaliber 47 mm nie zapewniał odpowiedniej skuteczności przeciwko części nowszych radzieckich czołgów, choć armata nadal mogła być groźna dla lżej opancerzonych pojazdów i transporterów.
Umocnienia grupy uzupełniały zasieki z drutu kolczastego, rowy strzeleckie oraz przeszkody terenowe. W zakolach Obry przygotowano również dodatkowe elementy mające utrudniać przeciwnikowi przeprawę przez rzekę.
Walki o Lisią Górę w styczniu 1945 roku
Grupa Warowna Ludendorff była jednym z punktów MRU, w rejonie których doszło do rzeczywistych walk. W nocy z 29 na 30 stycznia 1945 roku wojska radzieckie, posuwając się na zachód, dotarły w okolice Starego Dworku. Poszukiwano dogodnych miejsc do sforsowania Obry. Jednym z nich był rejon młyna położonego naprzeciwko Grupy Warownej Ludendorff.
O świcie 30 stycznia, po przygotowaniu artyleryjskim, oddziały radzieckie przeprawiły się przez rzekę i zaatakowały niemieckie stanowiska. Po oczyszczeniu części rowów strzeleckich żołnierze przedostali się na tyły grupy i dotarli na wzgórze. W czasie walk używano między innymi granatów i ładunków wybuchowych przeciwko wejściom oraz stanowiskom bojowym.
Niemiecka załoga, pozbawiona odpowiedniego wsparcia i zagrożona odcięciem, wycofała się. W ciągu tego dnia wojska radzieckie opanowały odcinek od szosy w kierunku Kostrzyna aż po rejon Starego Dworku.
Jednym z czynników ułatwiających przełamanie była niewielka liczebność niemieckiej załogi oraz ograniczone możliwości prowadzenia ognia przez część obiektów. Fortyfikacje, które w założeniu miały współdziałać w ramach większego systemu, po jego przełamaniu traciły znaczną część swojej wartości obronnej.
Podczas walk radziecki czołg T-34, znajdujący się w rejonie przeprawy przez Obrę, ostrzelał kopułę schronu 867. Ostrzał doprowadził do jej zniszczenia i śmierci załogi.
Po opuszczeniu obiektów przez Niemców część schronów została wysadzona. Skala zniszczeń sprawiła, że przez wiele lat nie było jasne, jak wyglądał pełny układ podziemi Grupy Warownej Ludendorff. W dokumentacji zachowały się jednak informacje pozwalające odtworzyć część pierwotnego założenia.
Nieznane pomieszczenia i legendy o skarbach
Niedostępne fragmenty podziemi Grupy Warownej Ludendorff od lat są źródłem licznych legend o ukrytych depozytach, kosztownościach, dokumentach, dziełach sztuki, a nawet o Bursztynowej Komnacie. Opowieści te regularnie powracają w mediach i środowisku eksploratorów.
Brak dostępnych fragmentów podziemi wynika przede wszystkim z powojennych zniszczeń i wysadzeń. Nie ma natomiast wiarygodnych dowodów pozwalających stwierdzić, że właśnie w tym miejscu ukryto depozyt związany z Bursztynową Komnatą.
Nie oznacza to, że możliwość ukrycia w rejonie MRU niemieckich depozytów można całkowicie wykluczyć. Pod koniec wojny na terenie dzisiejszej Polski rzeczywiście ukrywano dzieła sztuki, dokumenty, wyposażenie instytucji i inne wartościowe przedmioty. W przypadku Ludendorffa brakuje jednak dokumentu, zeznania świadka lub innego wiarygodnego dowodu, który łączyłby Bursztynową Komnatę właśnie z tym miejscem.
Dlatego hipotezę o Bursztynowej Komnacie pod Lisią Górą należy traktować jako legendę i przedmiot poszukiwań, a nie jako potwierdzony fakt historyczny.
Istnieją jednak relacje, które od lat wzbudzają zainteresowanie eksploratorów. Jeden z Polaków, pracujący pod koniec wojny jako robotnik przymusowy w gospodarstwie w Starym Dworku, miał widzieć transport skrzyń ze stacji kolejowej w Popowie przez Zemsko i Stary Dworek w kierunku Grupy Warownej Ludendorff. Według tej relacji mieszkańcom nakazano pozostawanie w domach i zasłanianie okien. Informacja ta nie pozwala jednak ustalić, co znajdowało się w skrzyniach ani dokąd dokładnie zostały przewiezione.
Warto również pamiętać, że w innych częściach MRU rzeczywiście odnajdywano ukryte przedmioty i depozyty. To właśnie takie odkrycia sprawiają, że niedostępne podziemia Ludendorffa nadal budzą zainteresowanie poszukiwaczy.

Poszukiwania i eksploracja podziemi
Poszukiwacze i eksploratorzy od lat próbowali przedostać się do zawalonych fragmentów podziemnych korytarzy. Dostęp do części potern był niemożliwy, a próby przebicia się przez zawały wymagałyby specjalistycznych i kosztownych prac.
Jednym z pomysłów było wykonanie szybu z powierzchni, omijającego zawalone fragmenty podziemi. W 1999 roku firma Ludendorff GmbH podjęła próbę przeprowadzenia takich prac przy współpracy osób zajmujących się badaniem MRU. Po wykonaniu rozpoznania terenu i badań georadarem wytypowano miejsce wykonania szybu w rejonie poterny.
Pierwszy odwiert nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Drugi doprowadził do stropu podziemnego korytarza.
Prace zostały jednak wstrzymane z powodu problemów formalnych związanych z zakresem planowanych robót, w tym zamiaru naruszenia konstrukcji stropu poterny. Teren uporządkowano, a dalsze prace zostały zakończone.
Przez lata pojawiały się sprzeczne informacje dotyczące tego, czy eksploratorom udało się uzyskać dostęp do wnętrza poterny od góry. Niektóre relacje wskazują, że doszło do częściowego naruszenia stropu, jednak nie doprowadziło to do pełnego otwarcia przejścia.

Ostatnie odkrycia: legendarne koszary odnalezione w 2024 roku
Przez dziesięciolecia lokalizacja koszar Grupy Warownej Ludendorff pozostawała przedmiotem sporów i domysłów. W środowisku eksploratorów wiedziano o ich istnieniu, ale brakowało powszechnie dostępnej dokumentacji oraz jednoznacznego potwierdzenia ich lokalizacji.
W drugiej połowie sierpnia 2024 roku w internecie pojawiły się nagrania z wnętrza długo poszukiwanych podziemi. Materiał został przygotowany przez Pawła Piątkiewicza i Jarosława Stróżniaka ze stowarzyszenia Perkun, znanych z wcześniejszych eksploracji obiektów fortyfikacyjnych.
Kluczowe znaczenie dla ustalenia pierwotnego układu Grupy Warownej Ludendorff miały niemieckie dokumenty dotyczące jej budowy. Pozwoliły one lepiej określić lokalizację poszczególnych części kompleksu, w tym podziemnych koszar związanych z PzW 864.
Okazało się, że miejsce było wcześniej rozpoznawane przez eksploratorów, jednak informacje o dokładnej lokalizacji nie były szerzej publikowane. Dopiero nagrania z 2024 roku sprawiły, że odkrycie stało się szerzej znane.
Odnalezione wnętrza są w bardzo złym stanie technicznym. Zniszczenia z 1945 roku doprowadziły do zawalenia części stropów i ścian działowych. W niektórych miejscach zachowały się jednak elementy pierwotnego wyposażenia, między innymi drzwi przeciwgazowe, elementy wyposażenia technicznego, fragmenty ceramiki, metalowe elementy wyposażenia oraz niemieckie napisy i oznaczenia.
Odkrycie zainteresowało lubuskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków, a także Nadleśnictwo oraz instytucje zajmujące się ochroną i badaniem MRU. W dalszej perspektywie planowane są działania związane z dokumentacją, zabezpieczeniem i ewentualnym udostępnieniem zachowanych fragmentów.
Samo wejście do podziemi pozostaje jednak skrajnie niebezpieczne. Zawalone konstrukcje, niestabilne stropy i brak bezpiecznej drogi ewakuacji sprawiają, że eksploracja wymaga specjalistycznego sprzętu oraz odpowiedniego przygotowania.


Jak dojechać
Jadąc drogą ekspresową S3, należy zjechać na węźle Skwierzyna Zachód i skierować się drogą krajową nr 24 w stronę Kostrzyna nad Odrą. Następnie należy kierować się w stronę Starego Dworku. W rejonie Grupy Warownej Ludendorff znajdują się miejsca, z których można dotrzeć w pobliże fortyfikacji.
Warto pamiętać, że część obiektów znajduje się na terenie leśnym i nie wszystkie są dostępne dla zwiedzających. Ze względu na stan techniczny podziemi nie należy próbować samodzielnie penetrować zawalonych schronów ani potern.
Grupa Warowna Ludendorff jest jednym z ciekawszych przykładów rozwoju niemieckiej sztuki fortyfikacyjnej w latach 30. XX wieku. Zastosowane tu rozwiązania konstrukcyjne były następnie rozwijane w innych częściach MRU, między innymi w Grupie Warownej Schill, gdzie można znaleźć podobne koncepcje rozdzielenia części bojowych, komunikacyjnych i zaplecza podziemnego.





Na północ od GW Ludendorff, nad Obrą są ruiny starych warsztatów (w zasadzie relikty), przydatnych w czasie budowy MRU. Można je przy okazji zobaczyć.
